Foch

przeprosiny

Obraziłem się na cały świat. Moja książka o przygodach Ignacego Herrgotta w dekadenckim Wiedniu przepadła u wydawcy. Było głosowanie w redakcji, połowa opowiedziała się za publikacją, a druga przeciwko. Przyszedł pan dyrektor i powiedział, że skoro tak, to nie będzie książki.

Powinienem wreszcie do takich sytuacji przywyknąć, powinienem to wyśmiać, a jednak trochę mnie to zatrzymało. Strzeliłem focha. Zwolnił też blog i wszelka inna działalność internetowa.

Przerzuciłem się na pisanie na maszynie i ze zdziwieniem odkryłem, że całkiem sprawnie mi to idzie. Wkręciłem papier i zacząłem spisywać luźne myśli. Dzisiaj mam już 150 stron opowieści o skrytobójcach, którzy otworzyli punkt obsługi klienta w Nysie. He He Herrgott!

Ten zerowy draft jest na razie koszmarny, ale trochę uleczył moje skołatane myśli. Parę trupów i już mi lepiej.

Może uda mi się też wrócić do blogowania, chociaż za bardzo bym na to nie liczył.

Dzień Strażaka

Marzenia

Święta, święta i jeszcze jedno święto, tym razem skromniejsze, bo prywatne. Nie obchodzi się go na paradach, nie czci wywieszaniem flagi, czy zwęgleniem kiełbaski na grillu. Ten dzień ma jednak pewną moc. W tym dniu mogę sobie wymyślić co chcę dalej robić w życiu i to się spełni. Nieźle, nie?

Używałem tej mocy już wcześniej. Chciałem podróżować tu i tam, robić fajne rzeczy. Mówiłem życzenie i już. Udawało się prawie za każdym razem.

Teraz też mam pewną prośbę do losu i pomysł co w ogóle ze sobą zrobić.

Nie powiem co to jest, bo się nie spełni, ale są już pewne sygnały, że może się udać. Moje krwawe opowiadanie zostało nagrodzone w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Czy ktoś mówił, że zbrodnia nie popłaca?

PS Przy okazji, wszystkiego najlepszego wszystkim strażakom w dniu ich patrona, świętego Floriana. Żeby wam się robota w rękach nie paliła.

Konsekwencja

prima

Skoro niewiasty należy wielbić i komplementować przez cały rok, a nie tylko w Dzień Kobiet, to dlaczego ograniczać kłamstwa i oszustwa do Prima Aprilisa?

Mały objazd semantyczny

004

Fjuf, skończyłem pisanie i redagowanie kryminału o wiedeńskiej dekadencji w roku 1899, z Ignacym Herrgottem w roli głównej. Zajęło mi to całe lata.

Szukam wydawcy i są już pierwsze reakcje tych, którzy nie przeczytali:

Szanowny Panie,

Dziękujemy, ale nie zdecydujemy się na publikację Pana tekstu.

Z poważaniem,
Redakcja Literatury Polskiej

Czekam na tych, którzy jednak przyłożą się do lektury, bo dostali dobrą rzecz. He He Herrgott!

Incognito

Herrgott

Chwilowo się ukrywam i tępym pilnikiem szlifuję swą dekadencką powieść. Kupiłem też worek przecinków i sieję nimi gdzie popadnie. Ciekawe, co z tego może wyrosnąć?